ostatniego dnia pochyleni nad miską wyplutych pestek
przełykamy głodne myśli
w poszukiwaniu ostatniej czereśni plątają się bezradne palce
kolory kanibale zżarły nawzajem same siebie
resztki brunatnej tęczy rozniosły kopytami konie
przychodziły po nas w nocy
wołając rżeniem
spłoszone uciekały rysunkiem lunatyka
zabardzo kusił piąty element
tępym uderzeniem powracają upały
pękają olejkami pnie eukaliptusów
cykady zagłuszają tańczące nad krętą drogą powietrze
wracamy
owinięci w nabrzmiałą tęsknote
z robakami w kieszeni bez ryb na haczyku
z ślimakiem na nogawce
Benambra 2012

Jak dla mnie mogą być takie ile chcieć:-)))
ReplyDeleteMogą być takie wpisy, nic przeciwko nie mam:) I fotka też przecudnej urody:)
ReplyDeletebuziaki
Ellllllllllll Twoje imieniny były!!!!! ze łba kudłatego mi wyleciało...ale,ale wszystkiego wspaniałego
ReplyDeletep.s.a co tak czarniawo u Cię?
Jakie to ładne ! :) Pisz tak :)
ReplyDelete